wawainfo.pl > Dzieje się w Warszawie > WP: Gigantyczne kolejki na lotnisku Chopina. Punkty kontrolne całkowicie obłożone
Maria Glinka
Maria Glinka 19.03.2022 03:29

WP: Gigantyczne kolejki na lotnisku Chopina. Punkty kontrolne całkowicie obłożone

Jakub Kaminski/East News
Jakub Kaminski/East News

Na lotnisku Chopina pojawiły się tłumy turystów. Jednak punkty kontrolne nie były gotowe na tak duży napływ międzynarodowych pasażerów. Działało tylko jedno stanowisko, a na obsługę trzeba było czekać kilkadziesiąt minut.

Lotnisko Chopina pęka w szwach

Podróżowanie w dobie pandemii to nie lada wyzwanie. Przekonał się o tym pan Tomasz, którego relacje z lotniska Chopina opisuje Wirtualna Polska.

Pan Tomasz wracał z Francji w piątek 23 lipca i dopełnił wszelkich formalności - zarejestrował Kartę Lokalizacji Podróżnego w formie elektronicznej. Na pokład samolotu został wpuszczony na podstawie paszportu covidowego. 

Mimo tego personel pokładowy przekazał mu do wypełnienia dwie kolejne ankiety. Zawierały dokładnie takie same informacje, jak te, które uzupełnił w systemie.

Prawdziwa gehenna rozpoczęła się po przylocie na lotnisko Chopina. Okazuje się bowiem, że przed odebraniem bagażu trzeba przejść przez specjalną bramkę. Z relacji pana Tomasza wynika, że ustawiła się przed nią gigantyczna kolejka.

Tłum turystów, jeden punkt obsługi

W tym samym czasie na lotnisko Chopina przyleciało kilka samolotów, ale kwestie organizacyjne pozostawiają wiele do życzenia. Pasażerów obsługiwał tylko jeden punkt kontrolny.

Z relacji podróżnego wynika, że na lotnisku panował ogromny bałagan. Każdy przypadek zgłaszany w punkcie kontrolnym był inny, a wszyscy i tak musieli oczekiwać w tej samej kolejce. - To strasznie dziwne, że na innym lotnisku wpuścili tych ludzi do samolotu, a potem się okazało, że ktoś z nich może nie mieć testu na COVID-19 czy innych formalności, które nie były wcześniej wymagane - przyznał rozmówca WP.

Czas oczekiwania na obsługę wynosił około kilkadziesiąt minut. Pasażerowie, którzy przybyli na lotnisko Chopina z różnych zakątków świata, tłoczyli się w ciasnym korytarzu. Nie było szans na zachowanie bezpiecznego dystansu.

Tylko dlaczego wszyscy podróżni musieli stawić się w specjalnym punkcie? Ta kwestia nadal pozostaje niejasna i nie wiadomo, co tak naprawdę sprawdzali kontrolerzy. Pracownicy weryfikowali dokument tożsamości i paszport covidowy, ale nie używali żadnego czytnika QR. Zamiast tego sprawdzali, czy dane z dokumentu pokrywają się z unijnym certyfikatem. 

Zdenerwowani pasażerowie wdawali się w dyskusje z pracownikami lotniska. Strażnicy nie przejmowali się faktem, że w kolejce stoją również osoby, które w Warszawie miały tylko przesiadkę i spieszą się na kolejny lot.

Co na ten temat mówi lotnisko? Rzecznik stołecznego portu Andrzej Klewiado zaznaczył, że lotnisko musi ponownie weryfikować wszystkie dokumenty epidemiczne już po przylocie. Pracownik zabiera dokument i skanuje go przy pomocy urządzenia umieszczonego pod półką. Przedstawiciel lotniska nie był w stanie ustosunkować się do prawdziwości scen, które zaobserwował pan Tomasz, ale zadeklarował, że ta sprawa zostanie zbadana.

Czekamy na Wasze informacje

wawainfo.pl - to portal z informacjami o Warszawie, dodaj nas do ulubionych w przeglądarce. Masz ciekawy temat? Widzisz wypadek, pożar lub korek? - pisz na [email protected] lub daj nam znać na facebookowym profilu Wawa Info.

Artykuły polecane przez redakcję WAWA INFO: