Strzelanina na Targówku. Policja przyszła po alimenciarza, okazało się, że jest mordercą

Autor Kamil Matuszak - 2 Lutego 2021
Alimenciarz okazał się mordercąŹródło: Piotr Molecki/East News

Mężczyzna otworzył ogień do policjantów na warszawskim Targówku. Gdy nie udało mu się odeprzeć obławy postanowi się zastrzelić. Policja przyszła do niego w sprawie niezapłaconych alimentów, ale on myślał, że chodziło o morderstwo, którego się dopuścił pod koniec ubiegłego roku.

Poszukiwany za alimenty okazał się mordercą

Ta informacja brzmi, jak wyciągnięta prosto z filmu akcji, a wydarzyła się w czwartek, 28 stycznia, na warszawskim Targówku. Do całego zdarzenia doszło w mieszkaniu przy ul. Lewinowskiej 44, gdzie ukrywał się 48-letni Dariusz S.

Mężczyzna otworzył ogień do funkcjonariuszy, bo myślał, że policja dowiedziała się o jego zbrodni i przyszła aresztować go pod zarzutem morderstwa. Tak naprawdę odwiedziny miały związek z niepłaceniem przez niego alimentów, za co był już ścigany przez prokuraturę.

Dariusz S. otworzył ogień do policjantów

Dariusz S. nie zdając sobie sprawy z przyczyny odwiedzin policjantów otworzył do nich ogień, a gdy nie przyniosło to żadnego efektu i funkcjonariusze nadal zbliżali się do mieszkania, postanowił przyłożyć sobie broń palną do głowy i popełnił samobójstwo.

Policja nie miała w tym momencie potwierdzonych informacji, że to Dariusz S. odpowiedzialny jest za morderstwo, do którego doszło pod koniec grudnia. Mężczyzna zastrzelił się zatem przez pomyłkę, nie wiedząc, jaki czeka go los.

Mężczyzna wyskoczył z balkonu podczas interwencji policji. Miał zakaz zbliżania się do kobiety, którą odwiedziłMężczyzna wyskoczył z balkonu podczas interwencji policji. Miał zakaz zbliżania się do kobiety, którą odwiedziłCzytaj dalej

Informację o tym, ciało odkopane w lesie mają związek ze strzelaniną na Targówku podały "Wieści Podwarszawskie". Według nich Dariusz S. ścigany był od jakiegoś czasu przez prokuraturę w związku z niepłaceniem alimentów. Bardzo długo skutecznie ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości.

Zabójstwo z zazdrości, czy dla pieniędzy?

Bardzo często odwiedzał jednak kobietę w mieszkaniu przy u. Lewinowskiej 44. To właśnie tam pozwał Józefa Z., który miał 67 lat. Jego ofiara była dość zamożnym mężczyzną, a Dariuszowi S. ciągle brakowało pieniędzy. Nie wiadomo jednak, czy powodem morderstwa były względy finansowe, czy może zazdrość.

Jak relacjonowała policji kobieta, która wiedziała o zdarzeniu, do zbrodni doszło w Wigilię - Dariusz S. zabił mężczyznę i zakopał go w lesie w podwarszawskich Borkach, następnie wrócił do kochanki i przekazał jej wiadomość o swoim czynie.

Popełnił samobójstwo, bo myślał, że zatrzymają go za morderstwo

Funkcjonariusze z Pragi w tym czasie trafili na trop alimenciarza i postanowili go odwiedzić. Mężczyzna myślał jednak, że chcą zatrzymać go w związku z morderstwem, dlatego dostał furii i otworzył ogień do policjantów. Na miejsce wezwani zostali nawet antyterroryści. Nie widząc możliwości ucieczki, mężczyzna po jakimś czasie przystawił sobie pistolet do głowy i pociągnął za spust.

Po wszystkim kobieta opowiedziała policjantom ze szczegółami o zbrodni Dariusza S. i zdradziła miejsce ukrycia zwłok. Sprawą zajmuje się prokuratura. Nie wiadomo, jak zginął mężczyzna. Przyczynę śmierci ustali sekcja zwłok - taką informację przekazała Katarzyna Skrzeczkowska z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Czekamy na Wasze informacje

wawainfo.pl - to portal z informacjami o Warszawie, dodaj nas do ulubionych w przeglądarce. Masz ciekawy temat? Widzisz wypadek, pożar lub korek? - pisz na redakcja@wawainfo.pl lub daj nam znać na facebookowym profilu Wawa Info.

Artykuły polecane przez redakcję WAWA INFO:

źródło: se.pl, Wieści Podwarszawskie, "Gazeta Wyborcza"
zdjęcie główne: eastnews.pl

Następny artykułNie przegap i subskrybuj nas na Google News:Obserwuj nas na Google News Google News