Krytyczna sytuacja przed kościołem na Krakowskim Przedmieściu. Zacięta walka narodowców z kobietami

Autor Aleksandra Olbryt - 25 Października 2020
strajk kobietŹródło: Jakub Kaminski/East News

Przed kościołem Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu od południa trwały przepychanki uczestniczek (i uczestników) strajku kobiet z narodowcami. Tym drugim przewodził między innymi Robert Bąkiewicz, Prezes Stowarzyszenia Roty Marszu Niepodległości.

Kolejny dzień strajku kobiet przeciwko wyrokowi TK. Dziś na tapecie kościoły w całej Polsce

Jak podaje Gazeta Wyborcza Warszawa, strajk kobiet przed kościołem o godz. 12.30 zgromadził kilkadziesiąt osób, ale uczestników wciąż przybywało. Stali w milczeniu, trzymając transparenty z hasłami m.in.: "Stop łamaniu praw kobiet", "To jest wojna", "Sadyści idziemy po was". Niektórzy przynieśli plakaty z wizerunkiem ukrzyżowanej ciężarnej kobiety. Nad głowami protestujących powiewała tęczowa flaga.

"Wpuśćcie ją!"

- Kobieta chce wejść do kościoła św. Krzyża w Warszawie z transparentem w obronie kobiet. ONR nie chce jej wypuścić. Ludzie krzyczą: „wpuśćcie ją!” - relacjonował na Twitterze przed godz. 13 Klaudiusz Michalec, Reporter Telewizji WP i Wirtualnej Polski. Na nagraniu widać, że policja nie reaguje i nie udaremnia narodowcom blokowania wejścia do kościoła. Ci uzurpują sobie prawo do wyznaczania, kto ich zdaniem może przekroczyć próg świątyni.

Kościół obstawiony przez narodowców. Decydowali, kto może wejść

Gazeta Wyborcza Warszawa przekazała, że po godzinie 13 na schodach kościoła Świętego Krzyża pojawiło się więcej narodowców, a wśród nich wspomniany wyżej Robert Bąkiewicz, bez ochronnej maski na twarzy. Doszło do wymiany zdań z protestującymi. Ktoś inny głośno odmawia modlitwę. Z jednej strony słychać "Zdrowaś Mario" i "Chwała Ojcu", z drugiej "wypierdalać, to jest wojna". Polska podzielona na dwa wrogie obozy.

"Faszyści, policja, jedna koalicja!"

Wyborcza podała, że chwilę później funkcjonariusze policji zatrzymali osobę stojącą po stronie strajku kobiet. Tłum miał krzyczeć: "Puśćcie go, faszyści policja jedna koalicja". Część protestujących zwraca się do milczącej policjantki: - Pani jest kobietą, powinna pani tu stać (z protestującymi - przyp. red.) Gazeta Wyborcza Warszawa, że po 13 na Krakowskim Przedmieściu było już około 200 osób. - Prawa kobiet na wieki wieków amen - krzyczy tłum naprzeciw transparentu "Publiczny Różaniec".

Zepchnęli kobietę na bruk

Wyborcza relacjonowała, że przed godziną 14 na schodach kościoła dochodzi do szamotaniny. Policja zatrzymała młodą kobietę, ale po chwili ją wypuściła. Wejścia na schody wciąż broniła grupa narodowców z Bąkiewiczem na czele. Jednej z uczestniczek protestu udało się jednak przedrzeć na szczyt. Policja jej nie zatrzymała, ale po chwili wpadła w ręce grupy Bąkiewicza. Narodowcy zepchnęli ją ze schodów, wylądowała na chodniku. Szarpana i zrzucona ze schodów kobieta była w szoku, drżała. Ludzie wezwali pogotowie. Poturbowanej kobiecie pomagała inna uczestniczka protestu, Sandra. - Oni tam na schodach wciągnęli ją najpierw za drzwi do kościoła, potem wyciągnęli, szarpali, bili - powiedziała reporterowi "Stołecznej". Po 14 ambulans zabrał kobietę do szpitala.

Odważna starsza kobieta z tęczową torbą

Jak wynika z relacji Wyborczej, chwilę później starsza pani z tęczową torbą wdarła się na schody. Tłum krzyczał w jej stronę: - Dziękujemy! Policja jednak uchwyciła i wyprowadziła kobietę. Przez megafony nadano komunikat: "Mamy stan epidemii. Prosimy o opuszczenie tego miejsca".

Policja utworzyła kordon. Pilnowali kościoła

Według relacji Wyborczej, o 14:40 przed kościołem zaparkowały policyjne furgonetki. Tłum skandował: "Wolność Dla Kobiet". Policja w tym czasie osłaniała kordonem grupkę około dziewięciu osób modlących się przed kościołem. Otoczona funkcjonariuszami grupa śpiewała Ave Maria. Chwilę później część protestujących w obronie kobiet przeszła pod Pałac Prezydencki.

Chwilowa zmiana scenografii

Po godzinie 15 pod Pałacem stanęło około 70 osób. Pojawiła się też mini-kontrmanifestacja z transparentami "Genderyzm to dewiacja" i "Stop aborcji". Obie grupy stoją naprzeciw siebie. Obok inna grupa z głośnikami i napisami "#piekłokobiet" i "Solidarność z prokuratorami" odtwarzała głos lektora czytającego m.in preambułę Konstytucji.

A pod kościołem nadal wrze

Jak podała Wyborcza, o 15:30 z głośnika poleciało White Christmas, mieszające się z wyśpiewywanym "Ave Maria" i licznymi okrzykami. Demonstranci wołali: "Maryja szłaby z nami!". Na chodniku ktoś wymalował farbą napis "Je*** kler". Na placu pojawił się Arkadiusz Szczurek z Lotnej Brygady Opozycji, znanej z organizacji różnych happeningów wymierzonych w PiS. Użył gwizdka, a tłum krzyczał do Bąkiewicza: "Załóż maskę!"

Kolejne przepychanki i starcie "dwóch światów"

Na szczycie schodów kościoła pw. Świętego Kryża pojawił się Samuel Pereira, szef portalu TVP Info. Na plac przed kościołem dotarł Bart Staszewski, aktywista LGBT+. On także próbował wejść na schody, policja zagrodziła przejście. Jak podała Wyborcza, o 16:20 doszło do ponownych zamieszek. Komuś udało się wedrzeć na górę i zamachać tęczową flagą. Na schodach rozłożono materiał z napisem: "Dajcie naszym macicom święty spokój". Z policją na schodach dyskutowała kobieta, pytając, dlaczego nie wpuszczono innej kobiety, która chciała uczestniczyć we mszy. Na schodach pojawiła się posłanka Koalicji Obywatelskiej i partii Zielonych, Urszula Zielińska.

Polska Babcia wyprowadzona siłą przez narodowców. Co na to policja?

Kolejną odważna postacią, która wdarła się na schody mimo agresywnej blokady narodowców, była przedstawicielka kolektywu Polskie Babcie, działającego w ramach "zrywu miłości, wsparcia i solidarności". - Bulwersujące! Polska Policja, serio? „Możemy ją wynieść” - pyta Pan z Marszu Niepodległości. „Jak najbardziej” - odpowiada policjant. Po czym siłą wyprowadzają staruszkę. To jakiś ponury żart - skwitował opublikowane przez siebie nagranie Klaudiusz Michalec, reporter Wirtualnej Polski.

Następny artykułNie przegap i subskrybuj nas na Google News:Obserwuj nas na Google News Google News