Seria pożarów na Ursynowie. Mieszkańcy boją się podpalacza, musieli uciekać na balkony

Autor Karolina Kraushar - 26 Marca 2020
Pożar na UrsynowieŹródło: czytelnik

Kolejny pożar przy ulicy Koński Jar na Ursynowie. Mieszkańcy dzielnicy boją się, że człowiek, który w 2019 roku dokonał serii podpaleń powrócił. Policja i spółdzielnia mieszkaniowa uspokajają i twierdzą, że zdarzenia nie są ze sobą powiązane.

Pożar na siódmym piętrze

Pożar przy ul. Koński Jar wybuchł 25 marca około godziny czwartej nad ranem. Ogień pojawił się na najwyższym piętrze bloku. Paliły się przedmioty składowane na klatce schodowej. Ogromny dym i gazy pożarowe uniemożliwiły ucieczkę mieszkańcom. Część z nich wybiegła na balkony, inni czekali w mieszkaniach na przyjazd strażaków. Ratownicy którzy pojawili się na miejscu, ewakuowali 30 osób. - Trudno określić przyczynę pożaru, ale najprawdopodobniej nie było to podpalenie - powiedział w rozmowie z wawainfo.pl asp. szt. Robert Koniuszy z policji na Mokotowie. - Czekamy na opinię biegłego w tej sprawie. To pozwoli nam zweryfikować nasze przypuszczenia - dodał.

Podpalał klatki schodowe na Ursynowie

-To nie pierwszy pożar w ostatnim czasie na tym osiedlu. Chyba w ubiegłym roku złapali "podejrzanego" podpalacza, jednakże on już jest na wolności - powiedziała w rozmowie z naszym portalem anonimowa mieszkanka osiedla. W 2019 roku mieszkańcy ulicy Koński Jar przeżyli serię podpaleń klatek schodowych w blokach. Pożary wybuchały w wyniku podpalenia mebli, dywanów, wózków, oraz innych rzeczy pozostających na korytarzach. Najpoważniejszym z incydentów był pożar w czerwcu. Wówczas niewiele brakowało, by ogień wdarł się do mieszkań i spowodował jeszcze większe straty. W związku ze sprawą policja zatrzymała 18-latka mieszkającego na tej samej ulicy. Nastolatek prawdopodobnie dokonał podpalenia również w swoim bloku.

Inny charakter pożarów

Mieszkańcy Ursynowa łączą sprawę sprzed roku z ostatnim pożarem. Wielu z nich zadaje sobie pytanie - czy podpalacz wrócił? Zapytaliśmy o to asp. szt. Roberta Koniuszego. Policjant uspokoił, że funkcjonariusze nie wiążą poprzednich podpaleń, z pożarem jaki wybuchł pod koniec marca. - Pożary z zeszłego roku posiadały inny charakter. W tamtych przypadkach podpalenia mogła dokonać osoba z zewnątrz, tutaj byłoby to niemożliwe - powiedziała Wiesława Domańska ze Spółdzielni Mieszkaniowej Koński Jar Nutki. Jak dodała, pożar wybuchł na 7 piętrze, gdzie znajdują się tylko dwa odizolowane mieszkania. - Winda dojeżdża jedynie do szóstego piętra, a wejście na siódme jest zamknięte, klucze wejściowe posiadają wyłącznie osoby tam mieszkające - uspokaja Domańska.

Czekamy na wasze informacje

wawainfo.pl - to portal z informacjami o Warszawie, dodaj nas do ulubionych w przeglądarce. Masz ciekawy temat? Widzisz wypadek, pożar lub korek? - pisz na redakcja@wawainfo.pl lub daj nam znać na facebookowym profilu Wawa Info.

Następny artykułNie przegap i subskrybuj nas na Google News:Obserwuj nas na Google News Google News