wawainfo.pl > Wiadomości > 74-letni mężczyzna niszczył samochody na Mokotowie. Został przyłapany, nie przyznaje się do winy
Kamil Matuszak
Kamil Matuszak 19.03.2022 03:21

74-letni mężczyzna niszczył samochody na Mokotowie. Został przyłapany, nie przyznaje się do winy

Zaparkowane samochody
Piotr Molecki/East News

Umyślnie rysował karoserie

Mokotowska policja zatrzymała 74-letniego mężczyznę, który podejrzewany jest o celowe uszkodzenie co najmniej pięciu samochodów. Został przyłapany na gorącym uczynku, przez właściciela auta, które właśnie zarysowywał. Podczas zajścia tłumaczył, że zasłabł i musiał oprzeć się o pojazd.

Od jakiegoś czasu samochody na warszawskim Mokotowie były rysowane przez nieznanego sprawcę. Ofiarą padłby do tej pory pojazdy marki Toyota, Chevrolet, Nissan, Ford i Kia, a wartość zniszczeń można szacować na kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Złapany na gorącym uczynku

Podejrzanego o popełnienie przestępstwa złapano na gorącym uczynku. Mężczyzna rysował właśnie karoserię samochodu ostrym narzędziem przypominającym śrubokręt, gdy nakrył go właściciel pojazdu.

Sprawca udawał, że to nie on jest odpowiedzialny na rysy. Mówił, że poczuł się źle, jakby miał zasłabnąć i aby nie upaść musiał oprzeć się o stojący w pobliżu samochód.

Sprawca nie przyznaje się do winy

Funkcjonariusze nie mają wątpliwości, że sprawcą odpowiedzialnym za rysowanie lakieru aut jest wspomniany 74-latek. Wszystko za sprawą monitoringu, który wyraźnie pokazuje, że mężczyzna przechodzący obok Toyoty wyciągnął bliżej nieokreślony ostry przedmiot i przeciągnął nim po pokrywie bagażnika. 

To również wówczas na miejscu zjawił się właściciel auta i podjął się interwencji.

Grozi mu do pięciu lat więzienia

Policja potwierdziła, że prowadzone w tej sprawie śledztwo wykazało, że 74-latek opierał się jeszcze o cztery inne pojazdy, które również miały porysowany lakier. Wygląda na to, że mężczyzna złośliwie i z premedytacją niszczył samochody.

Podejrzany nie przyznaje się do winy, cały czas utrzymując swoją wersję wydarzeń. Grozi mu za to do pięciu lat więzienia, będzie również musiał pokryć koszty napraw szkód, które wyrządził. Mundurowi przekazali również, że nie są w obecnej chwili znane motywacje sprawcy.