wawainfo.pl > Wiadomości > Jak postępować z zużytymi tonerami - znaczenie recyklingu dla środowiska i portfela
Grupa Iberion
Grupa Iberion 21.11.2023 18:34

Jak postępować z zużytymi tonerami - znaczenie recyklingu dla środowiska i portfela

utylizacja tonery
materiał partnera

Zużyte tonery, powszechnie stosowane w drukarkach laserowych, stanowią nieodłączny element w wielu domach i firmach. Ważne jest, abyśmy świadomie dbali o nasze otoczenie, eliminując potencjalne zagrożenia dla środowiska. Odpowiedzialne podejście do gospodarki odpadami obejmuje również właściwe postępowanie z zużytymi tonerami, które często znajdują się w naszym otoczeniu biurowym.

Chciałoby się więc rzec niczym swoiste Quo Vadis następująco: “zużyte tonery - gdzie oddać”? Postaramy się odpowiedzieć to niecodzienne pytanie w tym tekście, ale najpierw uzasadnimy czemu to ma znaczenie.

Drukarki laserowe, z ich efektywnym wykorzystaniem tonerów, zdobyły ogromną popularność na całym świecie. Jednakże, wraz z korzyściami płynącymi z szybkości, łatwości i ekonomiczności laserowego drukowania, pojawia się kwestia odpowiedzialnego postępowania z powstającymi odpadami – pustymi tonerami. Zamiast pozostawiać je jako zbędne elementy w naszych przestrzeniach, warto zastanowić się, gdzie najlepiej przekazać zużyte tonery, aby nie tylko oczyścić nasze otoczenie, ale także przyczynić się do ochrony środowiska.

Współcześnie istnieje wiele firm specjalizujących się w odbiorze zużytych tonerów, oferujących rozwiązania zgodne z zasadami zrównoważonego rozwoju. Przekazanie zużytych tonerów odpowiedniej firmie to prosta, a jednocześnie efektywna praktyka, mająca na celu minimalizację negatywnego wpływu na nasze otoczenie.

Warto więc podjąć kroki w kierunku świadomego postępowania z odpadami związanymi z użytkowaniem drukarek laserowych, aby nasza codzienna aktywność była zgodna zarówno z efektywnością, jak i z troską o planetę.

Dlaczego nie należy wyrzucać zużytych tonerów do śmietnika?

Wyrzucenie zużytego tonera do zwykłego kosza na śmieci nie jest zalecane z kilku ważnych powodów. Po pierwsze, puste tonery, które przeszły proces zużycia w trakcie drukowania, mogą zawierać pozostałości proszku tonerowego, który stanowi potencjalne zagrożenie dla środowiska. Bez odpowiedniego postępowania, takie substancje mogą przedostać się do otoczenia, przyczyniając się do zanieczyszczenia. 

Po drugie, przepisy klasyfikują puste tonery jako zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny. W wyniku tego uznania, ich utylizacja lub recykling staje się procesem płatnym, gdyż wymaga specjalistycznego transportu i przetwarzania za pomocą dedykowanych maszyn. Nawet po zakończeniu cyklu drukowania, zużyty toner może nadal zawierać śladowe ilości niebezpiecznych substancji, co wymaga zastosowania specjalnych procedur recyklingowych zgodnych z obowiązującymi normami prawnymi. Dlatego też, korzystając z usług recyklingu tonerów, przyczyniamy się do bezpiecznego i zgodnego z przepisami pozbywania się tych elementów, minimalizując potencjalne negatywne skutki dla środowiska.

Moda po warszawsku. Te stylizacje znaleźliśmy na google street view

Co zrobić z zużytymi tonerami

Gdy mamy do rozwiązania kwestię zużytych tonerów, istnieje kilka opcji dostępnych dla osób korzystających z drukarek w celach prywatnych lub domowych. Po pierwsze, sklepy, w których nabywamy nowe tonery, zobowiązane są zgodnie z obowiązującymi przepisami w Polsce do nieodpłatnego przyjęcia od nas zużytych tonerów. To szczególnie korzystne dla osób indywidualnych, posiadających puste tonery ze swoich domowych drukarek.

Alternatywnie, istnieje możliwość oddania pustych tonerów w Punkcie Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, znanych jako PSZOK, dostępnych w każdym mieście. Wystarczy skorzystać z wyszukiwarki internetowej, aby zlokalizować najbliższy punkt przyjmujący zużyte tonery. Osoby, które nie chcą polegać na odbiorze tonerów przez inne instytucje, mogą samodzielnie dostarczyć je do specjalnych pojemników dostępnych w niektórych sklepach, aptekach lub podczas różnych wydarzeń społecznych.

W przypadku firmowych odpadów tonerowych, najlepszym rozwiązaniem jest skorzystanie z usług specjalistycznych firm utylizacyjnych, które oferują profesjonalny recykling zużytych tonerów. Przykładem takiej firmy jest Recykling Tonerów sp. z o.o., posiadająca nowoczesny zakład recyklingu tonerów w Europie. Interesującą opcją dla firm jest także usługa RT Box, zapewniająca wygodną procedurę utylizacji tonerów.

Zużyte tonery - ważne

Bezpieczne i odpowiedzialne postępowanie z zużytymi tonerami to kluczowa kwestia, która nie tylko ma istotne znaczenie dla środowiska, ale również chroni przed ewentualnymi konsekwencjami prawno-finansowymi. Ważne jest, aby nigdy nie wyrzucać pustych tonerów do zwykłego śmietnika, ze względu na potencjalne zagrożenie dla środowiska i zdrowia ludzi. Zamiast tego, zaleca się oddanie zużytych tonerów w miejscu zakupu, skorzystanie z dedykowanych punktów zbierania, lub zamówienie odbioru przez specjalistyczną firmę zajmującą się recyklingiem.

Przechowywanie zużytych tonerów w domu jest niezalecane, ze względu na ryzyko uszkodzenia oraz potencjalne uwalnianie trującego proszku. Dodatkowo, niebezpieczne jest próbowanie demontażu lub otwierania pustych tonerów, ponieważ może to spowodować uwolnienie substancji szkodliwych dla środowiska i zdrowia. 

Corocznie, niestety, tysiące tonerów trafia na zwykłe śmietniki, zamiast do miejsc przeznaczonych do ich właściwej utylizacji. To istotny błąd, ponieważ właściwa utylizacja tonerów nie tylko chroni środowisko, ale także może przyczynić się do uzyskania dodatkowych środków finansowych. Dlatego ważne jest, aby być świadomym wpływu naszych decyzji na otoczenie i skorzystać z dostępnych opcji recyklingu, pozbywając się niepotrzebnych produktów tego typu zgodnie z zasadami ochrony środowiska.

Artykuł sponsorowany.

Tagi: Ekopatrol
Recenzja: Zyta Rudzka, "Tkanki miękkie” 
Tkanki miękkie
Recenzja książki nominowanej do 14. Nagrody Literackiej m.st. Warszawa.Doświadczona i doceniona pisarka dotąd konsekwentnie zaludniająca swoją prozę postaciami kobiecymi, teraz spojrzała w stronę facetów i jest to spojrzenie raczej bezlitosne. A w każdym razie takie, w którym współczucie dla nich ukryte jest głęboko za zasłoną ze słów. Zyta Rudzka z werwą, a kiedy trzeba z poczuciem humoru, analizuje relacje ojcowsko-synowskie i jest to trafione w punkt – dokładniej: w tzw. "słaby punkt”. Para bohaterów to lekarze: ojciec pracuje, a właściwie pracował na wsi, syn jest wielkomiejskim pediatrą. Rudzka zmyślnie stworzyła takich właśnie bohaterów: lekarz, zwłaszcza dobry, a przynajmniej popularny, jest osobą wyjątkową w swoim otoczeniu, jest człowiekiem, który niesie pomoc, ale też jest w gruncie rzeczy panem życia i śmierci swoich pacjentów, a więc też uosobieniem nieomal boskiej siły. Oni zabiegają o jego względy, szanują go i też się go boją. To ktoś w rodzaju "małego boga”, któremu różne sprawy przychodzą łatwiej niż komukolwiek innemu. Ich "profesja jest męska, nawet bardziej męska niż samiec” – pada stwierdzenie. Ci dwaj wykorzystują te swoje przewagi głównie na polu relacji damsko-męskich, ale też na tym obszarze wychodzą na jaw ich słabości: relacje przez nich nawiązywane są puste, kobiety ich opuszczają i cała ta smakowita i wielowarstwowa powieść – gdyby chcieć ją maksymalnie streścić – okazuje się powieścią o zamierającej sile męskich ról społecznych. Traktuje o tym, jak faceci nie dorastają do ról, jakie nałożyła na nich tradycja i jak uświadamiają sobie, że światem rządzą kobiety. A jak światem, to i nimi. "Mali bogowie” z powieści Rudzkiej to bogowie upadli. Zyta Rudzka napisała więc powieść o procesie, który dzieje się na naszych oczach – jednych cieszy, innych smuci, ale jest. I zrobiła to błyskotliwie pokazując jego przebieg na poziomie codziennych zdarzeń. Jej bohaterowie jeszcze próbują jakoś mu się przeciwstawić, ale stać ich co najwyżej na jakieś teatralne gierki ("Wykwit elegancji pokrywa liszaj moralny”), na udawanie, że nic się nie zmienia, kiedy jednak się zmienia. Swoją opowieść snuje przy użyciu krótkich zdań, tworząc język pełen paradoksalnych stwierdzeń, przewrotnych, a kiedy trzeba dosadnych. Tu trzeba zaznaczyć, że ten opis "dekonstrukcji” męskości to jeden z wątków powieści. Najważniejszym z pozostałych jest przenikliwie przedstawiona relacja ojca i syna, słabnięcie tego pierwszego i zagubienie drugiego. "Tkanki miękkie” to taki utwór, którego bogactwo ukazuje się w pełni w trakcie drugiej, czy kolejnej lektury. Leszek Bugajski
Czytaj dalej
Grzegorz Piątek, "Najlepsze miasto świata". Recenzja Piotra Bratkowskiego
Najlepsze miasto świata
Z miłości do miasta Na warszawskich Sielcach, o rzut kamieniem od reprezentacyjnej ulicy Belwederskiej, stały tzw. sławojki. Ustawiały się do nich długie kolejki lokatorów okolicznych, pozbawionych kanalizacji ruder. Tak wyglądała rzeczywistość miasta, które do dziś, przez tych, którzy lubią sentymentalne mity, bywa nazywane Paryżem Północy. Chaos urbanistyczny odbijał dramatyczne kontrasty społeczne przedwojennej Polski.O tym kontekście warto pamiętać, przystępując do lektury „Najlepszego miasta świata”. Grzegorz Piątek opowiada w swojej książce o ludziach tworzących działające w latach 1944- 1949 Biuro Odbudowy Stolicy. O urbanistach i architektach, którym przyszło działać w czasach fatalnych, ale dla wizjonerów i marzycieli wymarzonym.Stanęli bowiem przed bezprecedensową szansą: zbudowania na gruzach zrujnowanej Warszawy nowego miasta. Niemal od zera. Piątek rozprawia się z mitem BOS jako przybudówki komunizmu, realizujących zadanie przełożenia jego ideologii, wedle sowieckich wzorów, na kształt domów i wygląd ulic. Mit ten kształtował się zresztą niemal na bieżąco: przecież Leopold Tyrmand już w 1954 roku pisał o Warszawie „padającej pod obuchem odbudowy”.Autor „Najlepszego miasta świata” pokazuje jednak, że nowy system polityczny dał architektom i urbanistom niezwykłą szansę, ale zarazem stanowił dla nich ograniczenie, a nawet zagrożenie. Pokazuje też, że w Biurze spotkali się ludzie najrozmaitszych przekonań: połączyła ich miłość do miasta, miasta w dużej mierze jedynie wyobrażonego. Bo idei BOS nigdy nie udało się do końca zrealizować, nie tylko ze względu na nadciągającą nad to miasto najczarniejszą noc stalinowską. Z tych niedokończonych idei wyłoniło się miasto nie budzące zachwytów. Gdzie tam mu było do niezniszczonego przez wojnę Krakowa. Ale to właśnie w Krakowie, o rzut kamieniem od Plant, jeszcze w 1989 roku bywałem w mieszkaniu ze sławojką w podwórzu. Zaś jeśli idzie o Paryż Północy – w latach 60. XX wieku Warszawa miała wyższy procent mieszkań z łazienką i kanalizacją niż przepiękna stolica Francji. Grzegorz Piątek, Najlepsze miasto świata. Warszawa w odbudowie 1944-1949, Wydawnictwo WAB 2020 - Piotr Bratkowski.
Czytaj dalej