wawainfo.pl
Szkoła jazdy Liberadzki

wawainfo

Afera w Pruszkowie. "Chcieli zabrać samochód szkoły jazdy w zastaw"

11 Maja 2020

Autor tekstu:

Karolina Kraushar

Udostępnij:

Na Wawa Info informowaliśmy o niepokojących sytuacjach, jakie mają miejsce w Szkole Jazdy Liberacki w Pruszkowie. Byli kursanci twierdzą że, właściciel ośrodka wielokrotnie zmieniał lub odwoływał terminy jazd. W przypadku rezygnacji z kursu miał nie zwrac

Problemy ze szkołą jazdy

Na temat niepokojących sytuacji jakie według kursantów mają miejsce w pruszkowskiej szkole jazdy pisaliśmy w poprzednim artykule. Tym razem odezwał się do nas były pracownik firmy. - Jestem jednym z dwóch instruktorów, o których pan Adam powiedział, że odeszli pod koniec roku i dlatego pojawiły się problemy. Pan Adam jednak nie wspomniał dlaczego odeszliśmy. Spróbuję pokrótce wyjaśnić dlaczego zrezygnowałem - mówi Sławomir Szkolniak, były pracownik Szkoły Jazdy Liberacki. - Od początku mojej pracy w tej firmie, czyli od stycznia 2019 roku były problemy z wypłatą wynagrodzenia oraz opłatą składek do ZUS. W tamtym czasie szkoła naprawdę dobrze prosperowała, ale nijak nie przekładało to się na wywiązywanie się z obowiązków przez pracodawcę. Od stycznia do marca pracowałem w Tczewie, gdzie wcześniej pan Adam prowadził ośrodek szkolenia kierowców. Pojechałem tam z drugim instruktorem, aby wyjeździć jazdy z kursantami, którzy zapłacili za kurs ale go nie ukończyli, czyli była to sytuacja podobna do tej, która obecnie ma miejsce w Pruszkowie - zauważa rozmówca.

Niekończący się dług

- W pierwszych dniach naszej pracy w Tczewie drugi z instruktorów został osaczony przez osoby twierdzące, że Adam jest im winny pieniądze. Chcieli nawet zabrać samochód, ale na szczęście udało się załagodzić sytuację. Jednak po tym zdarzeniu kolega wyjechał, a ja zostałem sam i przez kilka miesięcy jeździłem z kursantami od poniedziałku do piątku po 12, a czasem i 14 godzin dziennie - relacjonuje Sławomir Szkolniak. - Po powrocie do Pruszkowa wcale nie było lepiej, cały okres zatrudnienia miałem wypłacaną niepełną wypłatę, a dług stale oscylował w granicach 2 tysięcy złotych - dodaje.

Odszedł z pracy

Pracownik twierdzi, że miał dosyć. - W lipcu 2019 roku zagroziłem, że jeżeli sytuacja się nie zmieni odchodzę. Wtedy dopiero uregulował zobowiązania finansowe wobec mnie, jednak później znów zadłużenie rosło. Nadal były problemy z wypłatą wynagrodzenia, a pod koniec 2019 roku wynosiło już nawet 4 tysięcy złotych - powiedział. - Pan Adam zawsze wymyślał jakieś problemy, to jest człowiek, który do perfekcji ma opanowane manipulowanie ludźmi i moim zdaniem robi to świetnie - dodaje. 

Zaległa kwota

W grudniu  Sławomir Szkolniak musiał przejść płatną operację oka. Jak twierdzi, Liberacki zapewnił pracownika, że ten otrzyma zaległą kwotę przed zabiegiem, aby mógł go opłacić. - No jak się można domyślić, niestety dług nie został uregulowany - mówi były instruktor. Ta sytuacja sprawiła, że pracownik Liberackiego postanowił opuścić firmę. - Postanowiłem odwołać lekcje nowym kursantom i tym, którzy mają wyjeżdżoną mała liczbę  godzin, a jeździć tylko z tymi którzy już kończyli kurs. Wiedziałem, że ostatnie dwa tygodnie przepracuję za darmo, ale dzięki temu sporo moich uczniów mogło dokończyć kurs - mówi instruktor. 

Długi wobec pracownika

-W momencie rozwiązania przeze mnie umowy dług wynosił ponad trzy tysiące. Ponieważ nie mogłem odzyskać pieniędzy od pana Adama zwróciłem się z żądaniem zapłaty za wykonaną pracę do właściciela firmy. Najpierw firma należała do ojca, a później do matki. Na dzień dzisiejszy tylko ojciec pana Adama uregulował dług. W tej chwili nadal czekam na ponad 2,5 tysiąca złotych, od pana Adama, a właściwie od jego matki, która jest właścicielką firmy prowadzonej przez niego - mówi Sławomir Szkolniak.

"Nie mogę się wypowiadać"

Były pracownik szkoły nie chciał zdradzać zbyt wielu szczegółów dotyczących sytuacji w firmie - Nie mogę Pani za dużo powiedzieć w tej chwili, są to sprawy firmowe i nie chcę łamać prawa wypowiadając się o wynagrodzeniu pracowników - powiedział. Próbowaliśmy skontaktować się z właścicielką firmy. Jej syn, stwierdził, że jest to obecnie niemożliwe, a sam stwierdził, że nie udzieli odpowiedzi przed konsultacjami z prawnikiem.

Czekamy na Wasze informacje

wawainfo.pl - to portal z informacjami o Warszawie, dodaj nas do ulubionych w przeglądarce. Masz ciekawy temat? Widzisz wypadek, pożar lub korek? - pisz na redakcja@wawainfo.pl lub daj nam znać na facebookowym profilu Wawa Info.

Podobne artykuły

Policja prosi o pomoc

Wiadomości

Kradzież sprzętu medycznego dla niemowląt z wadami słuchu. Policja prosi o pomoc przy odnalezieniu sprawców

Czytaj więcej >
Stołeczne WOPR

Wiadomości

Tragedia na kąpielisku w Zielonce. Tonącego nie udało się uratować

Czytaj więcej >
Jan BIELECKI/East News - zdjęcie ilustracyjne

Wiadomości

Wypadek na plaży w Nieporęcie. Trwa akcja ratunkowa

Czytaj więcej >
wawainfo.pl

Wiadomości

Nie żyje mężczyzna reanimowany przez służby na plaży w Nieporęcie

Czytaj więcej >
Straż pożarna w Skysawa

Wiadomości

Tłum strażaków pod wieżowcem Skysawa na Świętokrzyskiej. Czy sprawa jest poważna?

Czytaj więcej >

Wiadomości

Rowerzystka wjechała prosto pod pociąg. Nie żyje

Czytaj więcej >