Jan Śpiewak zraniony podczas wczorajszych protestów przez nacjonalistów. "Nie damy się zastraszyć"

Autor Aleksandra Olbryt - 31 Października 2020
protestyŹródło: Twitter / Jan Śpiewak @JanSpiewak

Podczas piątkowych protestów Jan Śpiewak, działacz społeczny, został poszkodowany. Jak relacjonował na swoim profilu na Twitterze, jeden z nacjonalistów - bojówkarzy "broniących polskiej tradycji i kościołów przed wściekłymi kobietami", rzucił w jego stronę racę. - Naziole rzucili się na pokojowych demonstrantów. Dostałem flarą w twarz - napisał.

Teraz: wywołują Teraz: wywołują "Dziady" z okien przy Mickiewicza. Zagra m.in. Katarzyna WarnkeCzytaj dalej

Zamieszki podczas piątkowych protestów w Warszawie

Jan Śpiewak, aktywista i działacz społeczny, uczestniczył we wczorajszych (30.10) protestach, które rozpoczęły się w stolicy o godzinie 17. Najbardziej niebezpiecznie było, według relacji stołecznej Policji i uczestników protestów, w okolicach Ronda de Gaulle'a i na Placu Zamkowym. W sobotę Jan Śpiewak podzielił się na swoim facebookowym profilu selfie z wymownym podpisem.

"Będę na protestach do skutku (...) Wygramy"

- Witam, mordy zdradzieckie i przestępcze. Obowiązkiem każdego obywatela jest opór i sprzeciw przed autorytarnymi zakusami władzy. Bronię prawa kobiet do tego, żeby miały wybór. Byłem wczoraj na ulicy, protestowałem pokojowo z tysiącami osób z całego kraju. Jarosław Kaczyński ponosi całkowitą odpowiedzialność za kryzys wywołany wyrokiem i tym, że państwo nie radzi sobie w walce z wirusem. Ponosi też odpowiedzialność za agresję w stosunku do protestujących. To on wzywał do obrony kościołów „za wszelką cenę”. Nikt w praworządnym kraju nie może się bać wyrażać swoich poglądów. Dlatego będę na protestach do skutku. Nie możemy dać się zastraszyć marginalnej frakcji fundamentalistów i chuliganów. Wygramy - czytamy w jego wpisie.

"Dostałem flarą w twarz"

Tuż po ataku ze strony nacjonalisty, Śpiewak umieścił w swoim profilu na Twitterze nagranie, na którym widać moment, w którym rzucona raca faktycznie leci w kierunku jego twarzy i wybucha na wysokości trzymanego telefonu. W sobotę uspokoił wszystkich, którzy obserwują go i wspierają. - Oko mam całe, po weekendzie nie będzie śladu. Dzięki za wszystkie wyrazy troski, jesteście najlepsi - napisał.

Następny artykułNie przegap i subskrybuj nas na Google News:Obserwuj nas na Google News Google News